Opowiadanie nie jest moje. Spodobało mi sie więc zaczełam tłumaczyć by każdy mógł przeczytać to opowiadanie. :)
Punkt widzenia Bailey's
- Ryszaj się Bailey! - Hannah krzykneła kiedy zaczełam wychodzić z klubu
- Nie idź jeszcze - błagała mnie
- Przepraszam Han , Musze już iść ,Muszę uczyć się na egzaminy na jutro -skłamałam
Pijana dziewczyna przekręciła oczami , i spowrotem wróciła do kulubu.
Zachitoałam i skopiowałam jej wyraz twarzy. Było zabawnie ponieważ nie
chodziłyśmy do szkoły więc nie było potrzeby uczyć się na żadne egzaminy
Muzyka grała wystarczająco głośno , tak że było słychać ją dokładnie na zewnątrz.
Usmiechnełam sie jedynie gdy spojrzałam na swój strój , mocno obcisłą
czerwoną sukienkę do us i czarne szpilki.Taki strój idealnie przyciągał chłopców
uwagę.
Ubrałam moją czarną skórzanką kórtkę i zaczełam iśc do domu
Było miło gdyż dojscie do mojego domu zajmowała tylko 5 min
Kontynowałam moje niewinne myśli gdy zaczełąm zbliżać się coraz bardziej do budynku
Gdy przechodziłam koło alejki usłyszałam ostry krzyk.Zaczełam się martwić
co się dzieje tam?
- Halo? - zawołałam
- Prosze pomóż mi! - chrapliwy głos wydobył się z ciemności.
-To boli ! - odeznwał się znowu
Ruszyłam w strone osoby w potrzewie "Co się stało?" przykucnełam
obok zgarbionego człowieka/
"Był Przystojny" jednak, głos poszkodowanego zmienił się był już
uzdrowiony i nie wykazywał żadnych oznak bólu.
Zaczynałam być przerażona, wyprostowałam się nagle. Chłopak zaczął mnie
naśladować stojąc przed mną
Jego odbicie twarzy w świetle ... on nie był cżłowiekiem.
Skrzywiłam się ponieważ z mocno złapał mnie na biodra, popychając mnie i przypierając do muru.
- K-kim jesteś ? ‘ ledwo wydusiłam z siebie zdanie. Jego uchwyt na moim pasie zacisnął się, czyniąc ból, który znacznie się nasilał. Kto to jest? Co on chce mi zrobić ? Mój oprawca zachichotał niskim głosem.
- Mógłbym powiedzieć tyle rzeczy. ‘ napastnik pochylił się nade mną, jego gorący oddech łaskotał moje ucho.
- Jestem twoim koszmarem i bla bla bla…’ poczułam na moim policzku nienormalną temperaturę . On był przeraźliwie zimny.
- Czego chcesz ode mnie ? – krzyknęłam na niego. Mogłam opisać jego wygląd w kilku słowach. Kręcone włosy . Krwiste czerwone oczy, blady. Był przerażający. Jego ludzkie kły zmieniły się w długie, szpiczaste. To wyglądało jakby mógł posiekać wszystko co stanie na jego drodze.
Palcami przejechał po mojej szyi, okrążając kółkiem cały czas to same miejsce.
- Nie martw się, skarbie. Nic nie poczujesz. ‘ Nadludzka istota otworzyła szeroko swoje usta i pochyliła się do mojej szyi. Mogłam poczuć, jak jego zęby muskały skórę.
- Przestań ! ‘ powiedziałam cicho lecz na tyle głośno by zareagował. Zaczął się śmiać, cofając się. Mogłam teraz dostrzec jego twarz, pomimo ciemnej alei w której sam nas ukrył. Był.. Nie wiem jak go opisać. Piękny. Był piękny.
- Ale ja muszę.. ‘ zaczął chodzić naprzeciw mnie. Uśmiechnęłam się lekko bo miałam możliwość ucieczki.
- Ludzie zawsze muszą mówić takie rzeczy? Kto ty jesteś? Dlaczego to robisz ? Proszę nie zabijaj mnie.
Mój napastnik stał przodem do ślepej uliczki, odwróciłam wzrok w inną stronę. Latarnie uliczne świeciły jasnym światłem, moje uderzenia serca przyśpieszyło ponieważ pobiegłam sprintem w kierunku drogi. Wdychałam zachłannie powietrze, dobiegłam do chodnika. Nagle bóg nieśmiertelności pojawił się przedemną. Wydałam z siebie zduszony krzyk bo zaczął się do mnie zbliżać.
- I oni zawsze wtedy próbują uciekać ‘ Ciągnął dalej swoją wypowiedź, złapał mnie mocno i zatopił kły w mojej szyi. Przeniosłam dłonie do jego ramion, próbując go odepchnąć jednak był za silny.
Ciche skamlenie wyrwało się z moich ust, ponieważ zaczęłam się dziwne czuć, obraz przed moimi oczami zaczął wirować. Kolana odmówił mi posłuszeństwa i zemdlałam w ramionach pięknego oprawcy.